Koalicja chłopaków: Braterstwo broni i wspólne interesy

Najczęściej koalicje tworzą rodzeni bracia albo genetycznie spokrewnieni kuzyni. Jeśli w grupie jest trzech samców, a nie dwóch, to ten trzeci może być kimś niespokrewnionym z boku. On nadal będzie miał jakieś realne szanse na to, że dorwie się do rui i przekaże swoje geny.
Jednak przy koalicji złożonej z czterech samców szanse na to, że każdy z nich zostanie ojcem, drastycznie spadają. W takim układzie obcy genetycznie samiec trzyma się grupy z prostego powodu: kumple po prostu chronią go przed atakami z zewnątrz. Prawdziwe gigantyczne koalicje – liczące 4, 5 lub 6 samców – przejmują zazwyczaj kilka haremów jednocześnie. Na ich potężnym terytorium żyją dwie lub trzy oddzielne rodziny samic, a lwy krążą między nimi jak prezesi między filiami korporacji. Dzięki temu rozwiązaniu ostatecznie każdy samiec ma szansę pokryć jakąś kotkę i zostać ojcem.
U lwów istnieje też fascynująca instytucja „tymczasowego małżeństwa”. Tymczasowego, bo męska koalicja utrzymuje się przy danym haremie średnio przez 2,5 roku (czasem, przy dobrych wiatrach, do 4 lat). Co mam na myśli, mówiąc o małżeństwie? Samce mają swoje wyraźnie ulubione samice w stadzie, z którymi najchętniej spędzają czas i mają młode. Poza tym między lwich dżentelmenów wchodzi jasna, twarda umowa: „Dobra, w tym haremie ty masz swoje kobiety, a ja mam swoje w tamtym”. Ważne, żebyśmy w razie dymu trzymali sztamę, bo sześcioosobowa armia jest jednak nieskończenie skuteczniejsza niż dwuosobowy patrol.
Młodzi chłopcy najczęściej szukają do koalicji rówieśników w podobnym wieku. Starszy kompan byłby silniejszy i istniałoby potężne ryzyko, że ich zdominuje, co skończyłoby się drastycznym ograniczeniem dostępu do dóbr luksusowych – czyli świeżego samic i najlepszego żarcia. A jeśli kiedyś zobaczycie na safari koalicję, w której jeden samiec jest wyraźnie podstarzały, ma więcej głębokich blizn, a z pyska zwisa mu dolna warga – to prawdopodobnie nie są koledzy z wojska. To ojciec, który idzie w bój ramię w ramię ze swoimi dorosłymi synami.
Lwy tracą prawa do samic i terytorium w wyniku przejęcia przez rywali, ale zdarza się, że sami odchodzą ze strachu przed konsekwencjami kazirodztwa. Ale nie oznacza to końca kariery inseminatorów – idą szukać kolejnego stada do przejęcia. Dopiero in wieku 12 lat mają już za mało wigoru, żeby walczyć i powoli się w sobie zapadają jak emeryci, których jedynym sensem zycia była praca.