Powrót

Mangusty pręgowane - gang, który dba o swoich

Jonathan śpieszył się, żeby jak najszybciej dojechać do Khwai. A ja miałam swoje potrzeby. Wolałam oczywiście zatrzymywać się przy zwierzętach, bo nigdy nie wiadomo, czy tam, gdzie dojedziemy, będziemy mieli jakieś dobre pokazy fauny do fotografowania. Więc moja rada dla Was -jak coś widzicie w trasie, to trzeba korzystać, zatrzymać się i cyk cyk cyk.

My spotkaliśmy między innymi mangusty pręgowane.

Banded, czyli pręgowane, ale ja, w związku z tym, że chodzą w takich grupach, nazywam je gangiem. Pomimo ich liczby i zachowania, jakby były wyszkolonymi złodziejami, szczególnie jeżeli krążą wokół jakiegoś campsite, są bardzo egalitarne.

Samice rodzą młode w tym samym czasie. Włóczą się po sawannie, zmieniając miejsce pobytu co 2-3 dni.

Żeby utrzymać bliskie więzi, okazując sobie miłość, wyjadając sobie oczywiście insekty z futerka i znakując się nawzajem swoim zapachem, co jest w przyrodzie dosyć popularne, cuchniesz jak ja ...czyli jesteś z naszej rodziny.

Ale pomimo tego, że panuje tam egalitaryzm i wielka miłość, jeżeli liczebność grupy jest za duża, starsze samice brutalnie wywalają młodsze samice ze stada. Trochę jak u ludzi...starsze kobiety pilnują młodych, żeby nie zaszły za wcześnie w ciążę.

To tutaj starsze samice potrafią w okresie rui, która jest zsynchronizowana, przeganiać samce od młodszych samic.

Nie sądzę, że służy to temu, żeby ochronić młode samice przed niechcianą ciążą; raczej żeby ograniczyć liczebność stada.


Oczywiście, jak to bywa również u homo sapiens, młode laski wyrywają się nadmiernie kontrolującym matkom i starają się gdzieś na boku złapać jakiegoś samca chętnego do kopulacji...Ale tu się kończy rywalizacja.

Po porodzie młode mają zapewnioną wspólną opiekę. Po pierwsze, jakiejś ciotki, która pilnuje ich w norze, podczas gdy reszta idzie na coś upolować.

Po drugie, młode mogą pić mleko od kogo im się żywnie podoba. Matki nie przeganiają nie swojego potomstwa od cycków.

Po trzecie, mają dorosłe samce, które są ich eskortą. Jeden na jeden - młody przywiązuje się do dorosłego samca, który jest jego opiekunem.

Używają narzędzi. No, to może trochę za dużo powiedziane, ale jak znają jakiegoś twardego chrząszcza, to biorą kamień i próbują rozbić jego pancerz.

I co ciekawe, chociaż życie na sawannie nie jest łatwe, to stado jest bardziej za sobą zżyte tam, gdzie jest daleko od ludzi.
Jeżeli mangusty żyją bliżej ludzi i mają jednak łatwy dostęp do wysokokalorycznych odpadów, to potrafią walczyć o nasze śmieci na śmierć i życie. Chyba żywność przetworzona i cukry proste uzależniają nie tylko ludzi...