Powrót

Rekrutacja i selekcja w wykonaniu lwic

Lwice, wybierając na lidera stada przystojniaka z czarnymi kudłami, który z racji hormonów będzie krócej myślał, wcale nie szukają intelektualisty do wspólnego oglądania zachodów słońca i filozoficznych dyskusji. Szukają bezwzględnego mordercy, który obroni ich dzieci przed śmiercią. To, czy dany kandydat nadaje się na stanowisko szefa ochrony stada, samice rekrutują na podstawie jednego parametru: koloru i stanu jego grzywy. Co ciekawe, wcale nie chodzi o to, by grzywa była długa, bujna i puszysta jak z reklamy szamponu.



Jeśli postawimy przed lwicami samca z przepiękną, długą, wypielęgnowaną grzywą, którą można by zaplatać w warkocze, kontra faceta z krótkimi, zmierzwionymi, ale smoliście czarnymi włosami, samice odrzucą pięknisia. Ich wewnętrzny proces decyzyjny brzmi: „Sorry, stary, za bardzo skupiasz się na wyglądzie. Wolę tego z krótkimi, czarnymi włosami. On wydaje mi się bardziej wiarygodny jako ochroniarz”.


Grzywa u samców to twardy, biologiczny wskaźnik zdrowia, diety oraz odporności na stres. Lew chory, zarobaczony lub ranny potwornie szybko traci włosy – pod wpływem stresu dosłownie po ludzku łysieje. Jednak wysoki poziom testosteronu sprawia, że samiec błyskawicznie zdrowieje i regeneruje tkanki, choć jego grzywa tymczasowo staje się krótsza. Z kolei lew, który ma piękną, długą, nienaruszoną grzywę, najpewniej w ostatnim czasie unikał jakichkolwiek konfliktów, uciekał przed zagrożeniem i nie brał udziału w żadnym assessment center na sawannie. Samica myśli trzeźwo: „Ten z czarną grzywą ma mnóstwo testosteronu, rzuca się w wir walki i potrafi znieść ból. A ten z długimi blond kudłami ucieka na widok wroga, więc gdy przyjdzie prawdziwy kryzys, zostawi nas na pastwę losu”. Dziewczyny wolą facetów z bliznami, którzy nie unikają bójki.



Dodatkowo, samce z czarną grzywą wykazują psychologiczną skłonność do większej tolerancji wobec młodych przy posiłku. Lwy-blondyni potrafią być potwornie agresywni i nękać małe kociaki, które próbują uszczknąć parę gramów mięsa z upolowanej zebry, zanim dorosły samiec sam się nie nażre do oporu. Czarnogrzywy samiec ma to gdzieś – jego pewność siebie sprawia, że pozwala maluchom jeść obok. Gęsta, ciemna grzywa potwornie nagrzewa lwa na słońcu i naraża go na stres termiczny. Skoro gość z tym żyje i wygrywa, musi być genetycznym terminatorem. Co prawda, z powodu tego przegrzania te samce mają nieco więcej zmutowanej spermy, ale coś za coś. Zysk dla stada jest też taki, że przegrzany w upale samiec całkowicie traci apetyt, dzięki czemu znacznie więcej mięsa zostaje dla samic i dzieci.