Co by Freud pomyślał o defekujących nosorożcach?

Trend na fascynację odchodami w psychologii rozpoczął Zygmunt Freud, nadając fazie analnej rozwoju wagę, którą niejeden purysta by się oburzył.
Dzieci odkrywają możliwość rozszerzenia swojej kontroli o umiejętność wkładania sobie różnych obiektów do buzi (w fazie oralnej), a potem również o kontrolę swoich zwieraczy w fazie analnej. Ważna faza rozwoju poczucia skuteczności, więc intuicyjnie rodzicie i zaangażowani dziadkowie zachwycają się każdą zrobioną do nocnika kupą.
Dziadek Freud zapewne byłby dosyć jednoznaczny w ocenie fascynacji odchodami wśród zawodów medycznych i wśród przewodników Safari, diagnozując fiksację analna i fetyszyzm. Uznałby, że rzeczone osoby zatrzymały się w rozwoju na etapie nocnikowania.
O fascynacji odchodami wśród trackerów zwierząt nie będę pisała, bo jak jest się na sawannie, to znajomość odchodów jest kluczowa. Wie się nie tylko kto narobił, ale i kiedy to narobił, czy to samiec narobił, czy to samica. Czy warto iść po tych śladach, czy może mają kilka godzin i to zwierzę może być nie wiadomo już gdzie.
Nie ukrywam, że dołączam do tego klubu. Nie jestem ekspertem, ale ważne jest, żeby wiedzieć, która kupa jest słonia, a która nosorożca, hieny, lwa czy lamparta. Czy może przechodził tędy nosorożec i zwalił kupę na samym środku nowej tablicy ogłoszeniowej?

U nosorożców prawo do robienia kupy w określonych miejscach i przy użyciu określonej metodologii zależy od pozycji. Po freudowsku, mało wysublimowana kompensacja walki o władzę.
Dominujący samiec odbywa intensywne spacery po granicach buforowych swojego terytorium i tworzy stałe punkty informacyjne, gdzie zostawia oczywiście swoje płynne i stałe resztki ustrojowe.
Samiec dominujący ma wyłączne prawo zrzutu odchodów pośrodku latryny. Biada innym samcom, którzy żyją na tym samym terenie, jeżeli mieliby odwagę zrobić kupę pośrodku takiej tablicy ogłoszeniowej. Prawo do defekacji w centrum latryny ma tylko samiec dominujący. Jeżeli jakiś inny samiec nie okaże uległości i zrobi kupę pośrodku, będzie to uznane za agresywną prowokację – będzie ścigany i ukarany. Więc samce submisyjne grzecznie robią kupę na boku.
Niejedno dziecko na sawannie zjada odchody mamy – dotyczy to również małych nosorożców. I nie jest to fetyszyzm czy analny regres, ale naturalny przeszczep flory bakteryjnej. Młode rodzą się z wyjałowionym układem pokarmowym a kupa na śniadanie z przyjaznymi bakteriami pomaga trawić upartą celulozę.